dzisiaj jest piątek, 20 października 2017

Kliknij województwo, aby zobaczyć atrakcje.

Mapa atrakcji dolnośląskie kujawsko-pomorskie lubelskie lubuskie łódzkie małopolskie mazowieckie opolskie podkarpackie podlaskie pomorskie śląskie świętokrzyskie warmińsko-mazurskie wielkopolskie zachodniopomorskie

Kliknij województwo, aby zobaczyć wycieczki.

Mapa wycieczek dolnośląskie kujawsko-pomorskie lubelskie lubuskie łódzkie małopolskie mazowieckie opolskie podkarpackie podlaskie pomorskie śląskie świętokrzyskie warmińsko-mazurskie wielkopolskie zachodniopomorskie

Kliknij województwo, aby zobaczyć noclegi.

Mapa noclegów dolnośląskie kujawsko-pomorskie lubelskie lubuskie łódzkie małopolskie mazowieckie opolskie podkarpackie podlaskie pomorskie śląskie świętokrzyskie warmińsko-mazurskie wielkopolskie zachodniopomorskie
Booking.com

Rowerem po Gruzji - Dzieciaki w Plecaki polecają

2017-10-12 18:51

Gruzja przywitała nas gorącym porankiem, otwartymi ludźmi i szaleństwem na drogach. I właśnie to szaleństwo spędzało nam sen z powiek, bo jak to zrobić by bezpiecznie wydostać się z miasta i zawitać w nasze upragnione góry Kaukazu?

Ucieczka z miasta nie była łatwa, skwar doskwierał, a pędzące samochody ani na chwilę nie pozwalały myślami odskoczyć gdzieś w odległe góry…i wtedy trafili się oni…

Jeśli zastanawiacie się czy można z przyczepką, sprzętem i rowerami zabrać się na stopa ...  To odpowiedź jest prosta – tak, można, w Gruzji można, w Gruzji można wszystko.

 W Gruzji nie łapiesz stopa, tam stop łapie Ciebie.

Dzięki naszemu stopowi poznajemy wspaniałych Gruzinów i lądujemy w Zeda Gordi, skąd można wyruszyć w drogę do górskiego kanionu Okatse, co też czynimy następnego dnia.

Pada, ciągle pada, prognozy w tej części Gruzji nie są zbyt optymistyczne, namawiamy więc telefonicznie naszego gruzińskiego przyjaciela Jabe (poznanego wcześniej na stopa), by zawiózł nas z rowerami do Mestii. Początkowo jest bardzo sceptyczny, potem oferuje swój samochód osobowy byśmy pojechali, pozwiedzali i wrócili, a ostatecznie godzi się i jeszcze tego samego dnia lądujemy z całym naszym sprzętem w Mestii.

Robimy dzień przerwy, szybki wypad w góry, a następnego dnia kierujemy się do odległego o 48 km Ushguli.

Zaczynamy wspinać się stromo asfaltem w górę, na przełęczy Ugviri asfalt zamienia się w szutrówkę, a naszym oczom ukazują się coraz bardziej swojskie i sielskie widoki. Nasza Hania i dziwna przyczepka działają jak przysłowiowy lep na muchy. Ludzie do nas lgną. Coraz rzadziej  mijane po drodze samochody trąbią, czasem kierowcy zatrzymują się, by zamienić z nami słowo, a gdy widzą w przyczepie dziecko, a nie bagaże, jeszcze bardziej się dziwią i kręcą głowami.

To że jesteśmy już w Ushguli, najwyżej położonej gruzińskiej wiosce, oznajmiają nam spore ilości wracających z górskich pastwisk krów i coraz więcej wolno spacerujących byków. Całkowicie przypadkiem z naszym croozerem i rowerami trafiamy pod dach, a właściwe pod dwunastowieczną wieżę ośmioosobowej rodziny. Ushguli, to miejsce, w którym powinno, a nawet trzeba się zatrzymać. Robimy sobie trzydniową przerwę, zwiedzamy, łazimy po górach i jeździmy konno.

Nie tak dawno, bo dwa tygodnie przed naszym przyjazdem, na przełęczy Zagaro leżał jeszcze śnieg. Miejscowi kręcą głowami na wieść o tym, że zamierzamy pokonać ją na rowerze z przyczepą. Zagaro, to najwyżej położony cel naszej podróży 2623 m n.p.m.. Żeby dostać się na przełęcz  startując z Ushguli w 8 kilometrów trzeba pokonać  550 m przewyższenia, fakt, można prowadzić rower ale jak tu prowadzić rower po szutrowej drodze z podczepioną 55 kilową przyczepką rowerową?

Udaje się jednak. Po kilku godzinach mozolnych podjazdów, docieramy na przełęcz, tym samym pobijamy nasz przyczepkowy rekord wysokości ustanowiony w Czarnogórze.

Z rowerem na przełęczy Zagaro.

Surowe kaukaskie widoki zapierają dech w piersiach ale pogoda nas nie rozpieszcza i silny wiatr skutecznie zniechęca do dłuższej przerwy na przełęczy. Kilka pamiątkowych fotek i jeszcze tego samego dnia spadamy na wysokość 1270 m n.p.m. Droga jest trudna ale odległy cel ciepłego prysznica robią swoje. Pierwszy napotkany hostel w miejscowości Male staje się naszym domem na tę noc.

Spotkani na noclegu ukraińscy rowerzyści gratulują Witkowi pary w nogach, okazuje się jednak, że nie jesteśmy pierwszymi, którzy przejechali przełęcz z przyczepką. Rok przed nami przełęcz z przyczepką pokonała niemiecka rodzina, o czym dowiadujemy się od właścicieli hostelu. Gruzińskiej gościnności nie ma końca, pomimo tego, że płacimy jedynie za nocleg, dostajemy obfitą kolację a o poranku śniadanie.

 Nasza przyczepka rowerowa Croozer Kid 2 Plus budziła ogromne zainteresowanie!

Przyzwyczailiśmy się do tego, że budzimy z przyczepką ogromne zainteresowanie. Konsekwencją tego zainteresowania są nasze auto-stopy. Tym razem podwózkę proponuje nam gruziński trener boksu i jak tu odmówić? Po drodze zabiera nas na wino, potem pokazuje miasto, a na koniec, pomimo naszego sprzeciwu, robi dla nas zakupy. Potem odwozi do nieużywanego amfiteatru, gdzie na deskach rozkładamy nasz namiot, a wieczorem pojawia się ponownie, już z kolegami, by po raz kolejny zaproponować wino.

Nocleg pod namiotem w opuszczonym amfiteatrze.

Nieubłagalnie tracimy kolejne metry wysokości, tym samym nagle temperatura z dwudziestu kliku stopni, rośnie osiągając trzydzieści parę. Jedziemy w kierunku Kutaisi. Po drodze zwiedzamy jeszcze Jaskinie Prometeusza i dostajemy zaproszenie na śniadanie ze strażnikami leśnymi. Nowe kontakty owocują 10 litrami wina, które otrzymujemy od jednego z nich.

Ostatecznie na finiszu, dwa kilometry przed naszym hostelem, gdzie zostawiliśmy resztę naszego dobytku łącznie z kartonami potrzebnymi do spakowania rowerów, łapię gumę.

Tym optymistycznym akcentem kończymy naszą rowerową podróż  przez kraj w którym już na początku zdążyliśmy się zakochać, kraj cudownych i otwartych ludzi, gdzie ponoć istnieje powiedzenie że „tylko idioci i Polacy jeżdżą na rowerach”.

(Stop w Gruzji – ty go nie łapiesz on sam łapie Ciebie :) )

Gruzja - informacje praktyczne

Jak dojechać:

Najtańszym sposobem dotarcia do Gruzji są tanie linie lotnicze wizzair.com. Loty realizowane są z Katowic, Warszawy i Wrocławia do Kutaisi, czyli zachodniej części Gruzji.

Ceny biletów są bardzo przystępne, my za naszą trójkę plus trzy bagaże sportowe i jeden rejestrowany w obie strony zapłaciliśmy w sumie 1700 zł.

Kiedy jechać:

Zdecydowanie wiosną lub jesienią, lato w Gruzji jest zbyt gorące. Jeżeli ktoś planuje pokonywanie na rowerze sporych wysokości, to musi się liczyć z tym, że wczesną a może i nawet późną wiosną będzie tam jeszcze leżał śnieg.

Mapy i przewodniki:

Mapa Georgia Caucasus 1:75 000 wydawnictwo ExpressMap
Mapa topograficzna do ściągnięcia na telefon, można z niej korzystać będąc offline - mapy.cz
Przewodnik autorstwa Krzysztofa Kamińskiego „Gruzja” wydawnictwo Bezdroża.

Noclegi:

W Gruzji większość nocy spędziliśmy pod namiotem, nie było problemu z miejscem pod namiot, a w nocy czuliśmy się bezpiecznie.

Na naszej trasie korzystaliśmy tylko z kilku hosteli i wszystkie są warte polecenia.

Kutaisi:

Hostel Kutaisi by Kote - https://hostelkutaisi.wordpress.com/

Myślę, że nie ma lepszego hostelu w Kutaisi. Z łatwością przed wyjazdem załatwiliśmy wszelkie formalności w języku polskim. Pracownicy całkowicie za darmo odebrali nas z lotniska, zapłaciliśmy tylko drobną opłatę za przewiezienie rowerów. Na cały pobyt w Gruzji mogliśmy u nich zostawić rowerowe kartony. Mili, pomocni i z ogromną wiedzą dotyczącą Gruzji.

Mestia:

Guesthouse Cristina Kakhiani St 33, Mestia

Jeśli ktoś chce spróbować świetnego gruzińskiego jedzenia, to właśnie tam. Świetne jedzenie, czyste pokoje i mili właściciele.

Mele:

"Gesthaus Rati" Bacho Ratiani tel. 599 24 64 99. Świetny hostel dla osób z małymi dziećmi i do tego świetne jedzenie 🙂

Drogi:

W mieście poruszanie się rowerem jest dość niebezpieczne (Gruzini raczej nic sobie nie robią z zasad ruchu drogowego), ale jeśli tylko wyjedzie się poza miasto, jest całkiem w porządku.

Transport:

Na miejscu korzystaliśmy z auto-stopu oraz po skończeniu części rowerowej z gruzińskich kolei. Koleją przedostaliśmy się z Kutaisi do Ureki nad Morze Czarne (ok. 100 km). Cena biletu była śmieszna, wyniosła ok. 7 zł od osoby. Hania nie płaciła.

Kierowca naszego autostopu – Jaba, ma firmę która zajmuje się transportem turystów w całym kraju. Posiada samochód, który może przetransportować rowery z pasażerami.

Kontakt do Jaby:

Jaba Kintsurasvili (bez problemu można się porozumieć w języku polskim lub łamanym rosyjskim) numer telefonu:

+995 551 383 383

+995 597 877 000

Strona firmowa na facebooku: https://www.facebook.com/gmailgordicanion/

Tekst i zdjęcia:

Anna Kuś-Smęder - przewodnik miejski po Krakowie, przewodnik górski, pilot wycieczek, kontakt poprzez stronę na Facebook

Komentarze

Gość - Matshus 2017-10-12 16:18

Opisem i zdjęciami narobiliście ochoty na wyjazd do Gruzji! :)

Zalogowani użytkownicy nie muszą wpisywać kodu bezpieczeństwa. Zarejestruj się teraz lub zaloguj się jeśli masz już konto.